Shibuya Festival

Podczas ostatniego (17.09) pobytu w Tokyo, ponownie znaleźliśmy się w Shibuyi, najbardziej kolorowej i zatłoczonej dzielnicy tegoż miasta. Ostatnio na ekranach kin (i nie tylko :-) ) można było oglądać film „The Fast And The Furious - Tokyo Drift” gdzie większość scen była kręcona właśnie w tej dzielnicy. Dla odmiany myśmy trafili na festiwal (nieznane nam bliżej święto), tłumy ludzi ubranych w kolorowe kimona, niosących miniatury chramów (świątyń), krzyczących w rytm gwizdka. Niesamowite widowisko.

screen1

Uwieńczeniem tego widowiska był pokaz gry na „taiko” japńskich bębnach. Nakręciłęm krótki filmik, coprawda oskara nie dostanie ale może choć trochę przybliży klimat imprezy.

NIESTETY NADAL BRAK SERWERA :( a zdjęć coraz więcej, ale cierpliwości.

Pozdrawiam

Serwer

No i stało się, brakło miejsca na serwerze :) (za dużo fotek). Zamówiłem nowy także może jeszcze dziś uda mi się coś nowego wrzucić.

Pozdrawiam
Marcin

Tokyo, wyprawa nr 3

Kilka nowych fotek w galerii

Niedzielny poranek, 7 rano. Obsada taka jak zawsze - Wojciech i ja :) . Nic nie zapowiadało że będzie to najgorętszy dzień od naszego przyjazdu do Japonii. Mgła, zachmurzone niebo nie nastrajało optymizmem. Niezrażeni pogodą podążamy na naszych rowerkach na dworzec w Shizuwa na poranny pociąg do Tokyo. Cel - zobaczyć most Rainbow Bridge oraz znajdujący się w okolicy port, dzielnica Shibuja (jeżeli widzieliście filmy z Tokyo z tłumem ludzi i wielkimi ekranami na budynkach to musiało być to miejsce) oraz Ueno poraz kolejny dzielnica targowa. Przesiadka w Asakusie i udajemy się metrem do Shimbashi, skąd jednotorową kolejką docieramy do celu - Odaiby. Na miejscu jak na zamówienie pojawiło się słońce, które nieźle dało nam popalić w ciągu całej naszej wyprawy.

screen1

Most wygląda imponująco, ale co przyciągnęło naszą uwagę to WIELKA karuzela wzorowana na London Eye. Tutaj nazywa się to Palette Town. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy tego nie spróbowali :) .

screen1

Co prawda sama jazda niezbyt ekscytująca ale za to jakie widoki, naprawdę warto!!! Po przejażdżce odwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu Toyota City Show, muzeum Toyoty z parkiem rozrywki.

screen1

Chwila spędzona nad zatoką nad którą co minutę przelatuje podchodzący do lądowania na pobliskim lotnisku samolot. Jest to drugie lotnisko w Tokyo - Haneda Airport.

screen1

screen1

New York? Nie, to Tokyo, na każdym kroku widać fascynację Stanami Zjednoczonymi :-D

Powrót do Shimbashi i przesiadka do Shibuyi.

screen1

Spacer po dzielnicy jest trochę męczący, tłumy ludzi zmierzających we wszystkie strony przegoniły nas do największego w Tokyo sklepu muzycznego sieci HMV. Siedem pięter nie sposób przeglądnąć wszystkiego. Tym razem bez zakupów udajemy się do poleconego przez naszego tłumacza Roberta sklepu z używanymi płytami Disk Union. I to jest to czego szukaliśmy :) Masa płyt w świetnych cenach. Szybko w moich rękach znalazło się kilka muzycznych „perełek”, a jest w czym wybierać - także 7 pięter :-0. Takich sklepów w Tokyo jest podobno kilka, napewno jeszcze o któryś „zahaczymy”.

Kolejny cel to Ueno, powracamy tu za każdym razem. Targowa atmosfera, sprzedawcy zachęcający do zakupów, stoiska pełne morskich „potworów” stwarzają niesamowity klimat.

screen1

Powrót do domu jak zwykle na wieczór. A chciało by się zostać na noc. Niestety rano do pracy :-(

Ciekawe miejsca które widzieliśmy po drodze a wypadało by je odwiedzić:

- Aqua City Odaiba - aquapark z delfinarium
- TV Fuji z muzeum techniki telewizyjnej (budynek z galerii z wielką srebrną kulą)
- Muzeum morskie
- DISNEYLAND

Rower

Jestem w Japonii niecały miesiąc a już dorobiłem się własnego roweru. Aż boję się pomyśleć co będzie po trzech miesiącach ;-) . A tak całkiem poważnie, przy zakładowym parkingu dla rowerów znajduje się miejsce dla porzuconych „jitensha” (rower w języku japońskim). W niektórych wystarczy tylko dompować koła i jazda. Rowerek jest śliczny, klasyk z przepięknymi „chromami”, koszykiem na zakupy i blokadą na kluczyk. Porzeba mu tylko małej renowacji i będzie błyszczał :-) Aż boję się że się do niego za bardzo przywiążę, zabrać do samolotu raczej mi nie pozwolą :-(

screen1

screen1

screen1

Tokyo - zachód

Zaktualizowana galeria

Od razu przepraszam że nie zaktualizowałem stronki tak jak obiecywałem w niedziele, ale wróciliśmy z Tokyo bardzo późno, w poniedziałek od rana @#$%^&* no i dopiero teraz znalazłem trochę czasu. Tak więc…

Tokyo - „miasto miast”. Nie sposób jest je poznać w jeden dzień. Dlatego w niedzielę (dlaczego nie w sobotę to chyba wiadome :) ) wyruszyliśmy na wyprawę nr 2. Nie była to nocna wyprawa tak jak pisałem, ale równie przyjemna. Trochę informacji z internetu uzupełnionych i sugestie tłumaczy (wszyscy mieszkają w Tokyo) i już mamy w miare sensowny plan „podboju” tej metropolii.
Zaczynamy od miejsca które już znamy - Asakusy, tu przyjeżdżają pociągi min z naszej miejscowości - Shizuwa. Widok cudzoziemców sprawiających wrażenie zagubionych przyciąga zawsze chętnych do pomocy tubylców. Czasem jest to już męczące (pozdrowienia dla pana który kilkakrotnie powtarzał nam żebyśmy jechali do Akihabary, gdzie byliśmy ostatnio, i zakupili iPody :-) ). Z mapką metra w ręce i „one day ticket” za 1000Y wchodzimy do Tokyo Subway. To podziemne miasto działa jak szwajcarski zegarek, brak metra sparaliżował by ruch na ulicach. Jesteśmy trochę jak dzieci w sklepie z zabawkami, podoba nam się WSZYSTKO, nie tylko to czego nie ma w Polsce, albo jest jego parodią. Mam na myśłi włąśnie np. metro, lotniska, autostrady itp itd….
Pierwszy przystanek Korakuen. Zanjduje siętu coś, o czym w Polsce na razie możemy pomarzyć - ROLLERCOASTER - kolejka górska przy kompleksie Tokyo Dome (stadion drużyny baseball’owej Giants). Bilet ok 1000Y, ale za taką porcję adrenaliny WARTO!!! Odczucia z jazdy trudno opisać, trzeba to przeżyć. Niestety musieliśmy opróżnić nawet kieszenie, nie mówiąc o aparatach :( .

screen1

Mamy tylko nadzieję że nie mieliśmy takich min ;-)

Po przejażdżce spacer po kompleksie, kilka fotek

(oczywiście zdjęcia w galerii)

W drodze do Tokyo Metropolitan Government Office, gdzie znajduje się punkt widokowy musimy przesiąść się na stacji Shinjuku. Shinjuku to właściwie 4 stacje (wschód, zachód, północ, południe ja k nie trudno się domyśleć) niestety w przebudowie, co powoduje że przez moment tracimy orientację. W końcu docieramy do budynków rządowych. Na ulicy festyn, prezentacja szkół, wszyscy dobrze się bawią, my też :) . Wreszcie znajdujemy drogowskaz do obserwatorium north i south. Jesteśmy „napaleni”, podobno z góry (45 piętro) widać Fujijamę. Pogoda piękna więc nadzieje są. Niestety zabrakło nam szczęścia, wulkanu nie zobaczyliśmy, ale za to te widoki. Tokyo gdzie okiem sięgnąć. Dopiero teraz widać gdzie zmieściło się te 30 mln ludzi. Podziwiamy widoki, fotki dla udokumentowania wizyty i zmykamy.
Kolejnym punktem wycieczki są odwiedziny sklepu muzycznego HMV. Zajmuje on całę 12 piętro OGROMNEGO domu towarowego przy dworcu (-ach) Shinjuku. Owocem tej wizyty jest japońskie wydanie płyty Sonic Youth - Dirty Deluxe. Taka ciekawostka - w Shibuja znajduje się największy sklep tek sieci, zajmujący 7 pięter!!! Ale zostawiamy to na kolejną wyprawę.
Emocje powoli stygną, robi się późno, jeszcze krótka wizyta w Yoyogi skąd mieliśmy przejść do Harajuku (piękny park) ale jesteśmy już zbyt zmęczeni żeby kontynuować wędrówkę. Zaczynamy myśleć o powrocie do hotelu.

Niedługo pewnie znów się tu zjawimy, więc zostawiamy to na następną wyprawę. Jest jeszcze tyle do obejżenia :) .
Mamy już kolejny chytry plan, ale o tym innynm razem.

Pozdrawiam

« Poprzednia strona