Archive for the 'Japonia' Category

Tokyo Drift

Przypadkowe (???) spotkanie na ulicach Tokyo (harajuku). Scena jak z filmu Fast And Furious: Tokyo Drift

screen1

screen1

screen1

Mistrzostwa Świata 2006 w Japonii

screen1

Mamy bilety na Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn. Na razie na jeden dzień 19 listopada, ale za to na trzy mecze - Chiny vs Argentyna o 13:00, Polska vs Egipt o 15:00 i Portoryko vs Japonia o 18:00. Wszystkie mecze rozegrane zostaną w Saitama Arena (przedmieścia Tokyo). Pełny terminarz rozgrywek na stronie PZPS

UWAGA bedzie flaga z napisem TYCHY :)

NIE PRZEGAPCIE TEGO W TELEWIZJI!!!

Tradycyjny ślub w Meiji-Jingu, Shibuya by night

Uruchomiłem nową GALERIĘ 2, w starej niestety brakło miejsca. Wrzuciłem kilka zdjęć z sobotniego spaceru po parku w Harajuku w poszukiwaniu Gothik Lolitas. Niestety polowanie nie udało się, tłumy młodych przebierańców spotykają się zazwyczaj w niedzielę i odstawiają swoisty teatr.
Kilka zdjęć z tradycyjnego japońskiego ślubu na który udało nam się trafić przypadkiem zwiedzając świątynię Meiji-Jingu oraz Shibuja NOCĄ :)

Kamakura, Pacyfik

NOWE ZDJĘCIA W GALERII

Zanim jeszcze przyjechaliśmy do Japonii marzyła nam się kąpiel w Pacyfiku. Kamakura (była stolica Japonii w latach 1192-1333r) leży właśnie nad Pacyfikiem, więc nie mogliśmy nie skorzystać z tej okazji. Tym bardzej, że w Kamakurze i jej okolicach znajduje się ok 65 świątyń buddyjskich i 19 sintoistycznych chramów. Pogoda w niedzielny poranek okazała się wyśmienita na tę wycieczkę. Wsiedliśmy więc w pociąg do Kurihasi (7:10 cena 350Y) gdzie przesiedliśmy
się na bezpośredni pociąg do Kamakury (cena 1890Y w jedną stronę). Po ok 2,5 godz byliśmy na miejscu.
Kamakura otoczona jest z trzech stron zalesionymi górami, a czwartą stanowi wolna przestrzeń otierająca się w kierunku Pacyfiku.

screen1

Zaczęliśmy zwiedzanie od Tsurugaoka Hachimangu swiątyni ufundowanej przez Minamoto Yoriyoshi w 1063 r i rozbudowanej do stanu obecnego w 1180 r. Prowadzi do niej aleja Dankazura - aleja z setkami wiśni (niestety nie kwitnących, nie ta pora roku). Na jej krańcach stoją dwie wielkie „bramy” oraz kamienne lwy.

screen1

Po zwiedzeniu świątyni udaliśmy się w kierunku Pacyfiku :-D
Po 15 min przechadzce dotarliśmy do głównej drogi prowadzącej wzdłuż wybrzeża.

screen1

Plaża pomimo pięknej pogody okazuje się być opustoszała (później dowiedzieliśmy się że sezon na kąpiel w oceanie kończy się z dniem 1 września) za to w smym oceanie masa surferów oczekujących dobrej fali. Kąpieli nie mogliśmy sobie odmówić a nawet próba sił na surfingu (jak narazie nie jest to moją mocną stroną) . Woda ciepła, chyba nigdy nie będzie taka w bałtyku :( , słońce grzało niemiłosiernie co można było odczuć dopiero w hotelu. Dopiero wtedy zdaliśmy sobię sprawę z tego jak nas opaliło.

screen1

Po spędzeniu „chwili” :) nad oceanem zrobiliśmy sobie przechadzkę wzdłuż wybrzeża aż wreszcie dotarliśmy do miejsca z którego widać Fuji-San górę-wulkan największy szczyt Japonii (3776 m n.p.m). Pomimo ładnej pogody widoczność nie była zbyt dobra, jednak udało nam się w oddali wypatrzyć szczyt.

screen1

Następny cel to Daibutsu - Wileki Budda. Wysoka na 11 m i ważąca 93 tony rzeźba przedstawia postać Amidy. Powstała w 1252 r i przetrwała niszczycielskie trzęsienia ziemi, tajfuny i tsunami.

screen1

Ostatnim punktem na trasie wycieczki (z braku czasu :( ) była Hasedera. Zespół świątyń z przepięknym widokiem na zatokę Sagami słynący z dzieiwęciometrowej rzeźby Kannon o 11 głowach (niestety zakaz fotografowania). Wokół świątyń ustawiono tysiące ubranych w śliniaczki i czepki statuetek JIZO, poświęconych zmarłym dzieciom jak i tym nienarodzonym.

screen1

screen1

O 17:35 powrót ze stacji Kamakura a po 2,5 godz wysiadka na stacji Shizuwa.

Shibuya Festival

Podczas ostatniego (17.09) pobytu w Tokyo, ponownie znaleźliśmy się w Shibuyi, najbardziej kolorowej i zatłoczonej dzielnicy tegoż miasta. Ostatnio na ekranach kin (i nie tylko :-) ) można było oglądać film „The Fast And The Furious - Tokyo Drift” gdzie większość scen była kręcona właśnie w tej dzielnicy. Dla odmiany myśmy trafili na festiwal (nieznane nam bliżej święto), tłumy ludzi ubranych w kolorowe kimona, niosących miniatury chramów (świątyń), krzyczących w rytm gwizdka. Niesamowite widowisko.

screen1

Uwieńczeniem tego widowiska był pokaz gry na „taiko” japńskich bębnach. Nakręciłęm krótki filmik, coprawda oskara nie dostanie ale może choć trochę przybliży klimat imprezy.

NIESTETY NADAL BRAK SERWERA :( a zdjęć coraz więcej, ale cierpliwości.

Pozdrawiam

Tokyo, wyprawa nr 3

Kilka nowych fotek w galerii

Niedzielny poranek, 7 rano. Obsada taka jak zawsze - Wojciech i ja :) . Nic nie zapowiadało że będzie to najgorętszy dzień od naszego przyjazdu do Japonii. Mgła, zachmurzone niebo nie nastrajało optymizmem. Niezrażeni pogodą podążamy na naszych rowerkach na dworzec w Shizuwa na poranny pociąg do Tokyo. Cel - zobaczyć most Rainbow Bridge oraz znajdujący się w okolicy port, dzielnica Shibuja (jeżeli widzieliście filmy z Tokyo z tłumem ludzi i wielkimi ekranami na budynkach to musiało być to miejsce) oraz Ueno poraz kolejny dzielnica targowa. Przesiadka w Asakusie i udajemy się metrem do Shimbashi, skąd jednotorową kolejką docieramy do celu - Odaiby. Na miejscu jak na zamówienie pojawiło się słońce, które nieźle dało nam popalić w ciągu całej naszej wyprawy.

screen1

Most wygląda imponująco, ale co przyciągnęło naszą uwagę to WIELKA karuzela wzorowana na London Eye. Tutaj nazywa się to Palette Town. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy tego nie spróbowali :) .

screen1

Co prawda sama jazda niezbyt ekscytująca ale za to jakie widoki, naprawdę warto!!! Po przejażdżce odwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu Toyota City Show, muzeum Toyoty z parkiem rozrywki.

screen1

Chwila spędzona nad zatoką nad którą co minutę przelatuje podchodzący do lądowania na pobliskim lotnisku samolot. Jest to drugie lotnisko w Tokyo - Haneda Airport.

screen1

screen1

New York? Nie, to Tokyo, na każdym kroku widać fascynację Stanami Zjednoczonymi :-D

Powrót do Shimbashi i przesiadka do Shibuyi.

screen1

Spacer po dzielnicy jest trochę męczący, tłumy ludzi zmierzających we wszystkie strony przegoniły nas do największego w Tokyo sklepu muzycznego sieci HMV. Siedem pięter nie sposób przeglądnąć wszystkiego. Tym razem bez zakupów udajemy się do poleconego przez naszego tłumacza Roberta sklepu z używanymi płytami Disk Union. I to jest to czego szukaliśmy :) Masa płyt w świetnych cenach. Szybko w moich rękach znalazło się kilka muzycznych „perełek”, a jest w czym wybierać - także 7 pięter :-0. Takich sklepów w Tokyo jest podobno kilka, napewno jeszcze o któryś „zahaczymy”.

Kolejny cel to Ueno, powracamy tu za każdym razem. Targowa atmosfera, sprzedawcy zachęcający do zakupów, stoiska pełne morskich „potworów” stwarzają niesamowity klimat.

screen1

Powrót do domu jak zwykle na wieczór. A chciało by się zostać na noc. Niestety rano do pracy :-(

Ciekawe miejsca które widzieliśmy po drodze a wypadało by je odwiedzić:

- Aqua City Odaiba - aquapark z delfinarium
- TV Fuji z muzeum techniki telewizyjnej (budynek z galerii z wielką srebrną kulą)
- Muzeum morskie
- DISNEYLAND

Rower

Jestem w Japonii niecały miesiąc a już dorobiłem się własnego roweru. Aż boję się pomyśleć co będzie po trzech miesiącach ;-) . A tak całkiem poważnie, przy zakładowym parkingu dla rowerów znajduje się miejsce dla porzuconych „jitensha” (rower w języku japońskim). W niektórych wystarczy tylko dompować koła i jazda. Rowerek jest śliczny, klasyk z przepięknymi „chromami”, koszykiem na zakupy i blokadą na kluczyk. Porzeba mu tylko małej renowacji i będzie błyszczał :-) Aż boję się że się do niego za bardzo przywiążę, zabrać do samolotu raczej mi nie pozwolą :-(

screen1

screen1

screen1

Tokyo - zachód

Zaktualizowana galeria

Od razu przepraszam że nie zaktualizowałem stronki tak jak obiecywałem w niedziele, ale wróciliśmy z Tokyo bardzo późno, w poniedziałek od rana @#$%^&* no i dopiero teraz znalazłem trochę czasu. Tak więc…

Tokyo - „miasto miast”. Nie sposób jest je poznać w jeden dzień. Dlatego w niedzielę (dlaczego nie w sobotę to chyba wiadome :) ) wyruszyliśmy na wyprawę nr 2. Nie była to nocna wyprawa tak jak pisałem, ale równie przyjemna. Trochę informacji z internetu uzupełnionych i sugestie tłumaczy (wszyscy mieszkają w Tokyo) i już mamy w miare sensowny plan „podboju” tej metropolii.
Zaczynamy od miejsca które już znamy - Asakusy, tu przyjeżdżają pociągi min z naszej miejscowości - Shizuwa. Widok cudzoziemców sprawiających wrażenie zagubionych przyciąga zawsze chętnych do pomocy tubylców. Czasem jest to już męczące (pozdrowienia dla pana który kilkakrotnie powtarzał nam żebyśmy jechali do Akihabary, gdzie byliśmy ostatnio, i zakupili iPody :-) ). Z mapką metra w ręce i „one day ticket” za 1000Y wchodzimy do Tokyo Subway. To podziemne miasto działa jak szwajcarski zegarek, brak metra sparaliżował by ruch na ulicach. Jesteśmy trochę jak dzieci w sklepie z zabawkami, podoba nam się WSZYSTKO, nie tylko to czego nie ma w Polsce, albo jest jego parodią. Mam na myśłi włąśnie np. metro, lotniska, autostrady itp itd….
Pierwszy przystanek Korakuen. Zanjduje siętu coś, o czym w Polsce na razie możemy pomarzyć - ROLLERCOASTER - kolejka górska przy kompleksie Tokyo Dome (stadion drużyny baseball’owej Giants). Bilet ok 1000Y, ale za taką porcję adrenaliny WARTO!!! Odczucia z jazdy trudno opisać, trzeba to przeżyć. Niestety musieliśmy opróżnić nawet kieszenie, nie mówiąc o aparatach :( .

screen1

Mamy tylko nadzieję że nie mieliśmy takich min ;-)

Po przejażdżce spacer po kompleksie, kilka fotek

(oczywiście zdjęcia w galerii)

W drodze do Tokyo Metropolitan Government Office, gdzie znajduje się punkt widokowy musimy przesiąść się na stacji Shinjuku. Shinjuku to właściwie 4 stacje (wschód, zachód, północ, południe ja k nie trudno się domyśleć) niestety w przebudowie, co powoduje że przez moment tracimy orientację. W końcu docieramy do budynków rządowych. Na ulicy festyn, prezentacja szkół, wszyscy dobrze się bawią, my też :) . Wreszcie znajdujemy drogowskaz do obserwatorium north i south. Jesteśmy „napaleni”, podobno z góry (45 piętro) widać Fujijamę. Pogoda piękna więc nadzieje są. Niestety zabrakło nam szczęścia, wulkanu nie zobaczyliśmy, ale za to te widoki. Tokyo gdzie okiem sięgnąć. Dopiero teraz widać gdzie zmieściło się te 30 mln ludzi. Podziwiamy widoki, fotki dla udokumentowania wizyty i zmykamy.
Kolejnym punktem wycieczki są odwiedziny sklepu muzycznego HMV. Zajmuje on całę 12 piętro OGROMNEGO domu towarowego przy dworcu (-ach) Shinjuku. Owocem tej wizyty jest japońskie wydanie płyty Sonic Youth - Dirty Deluxe. Taka ciekawostka - w Shibuja znajduje się największy sklep tek sieci, zajmujący 7 pięter!!! Ale zostawiamy to na kolejną wyprawę.
Emocje powoli stygną, robi się późno, jeszcze krótka wizyta w Yoyogi skąd mieliśmy przejść do Harajuku (piękny park) ale jesteśmy już zbyt zmęczeni żeby kontynuować wędrówkę. Zaczynamy myśleć o powrocie do hotelu.

Niedługo pewnie znów się tu zjawimy, więc zostawiamy to na następną wyprawę. Jest jeszcze tyle do obejżenia :) .
Mamy już kolejny chytry plan, ale o tym innynm razem.

Pozdrawiam